Tragedia

O, macie rację., uważni i dociekliwi Korespondenci
– ta wisienka ostatnio przesłana nie szczególnie grzeszy urodą, a w każdym razie nie konkuruje z poprzednio opisywanymi drzewami w powabnych sukienkach. To ona jednak wciąż, jako maruderka, zagląda w śniadanne talerze.
Ale nowe bukiety już rosną – pod lasem, znienacka wybuchł rododendron. Dosłownie eksplodował z wczoraj na dzisiaj. I następne ustawiają się w kolejce do zachwycania i wypachniania. Czają się też bzy ogrodowe, moje ulubione, chociaż tu i ówdzie po rowach już rozkwitły w pełni.

Niby sielanka, a jednak zdarzają się tragedie.

Oto:
na okazałym świerku w kącie ogrodu sikorki-bogatki zasiedliły budkę lęgową, co tom ją otrzymał niegdyś  w prezencie (z DNVGL) jako opakowanie dwóch butelek dobrego winka. Wystarczyło zerwać zaślepkę, wbić dwa gwoździki i na drzewo. O, nie – błąd  ! – wcześniej trzeba było wypić winko, co jednak nie stanowiło żądnego kłopotu.
Tak więc, już drugi rok z rzędu, para sikorek urządziła sobie w budce gospodarstwo. Najpierw było dość spokojnie, bo zasiedzanie jajeczek, a potem oboje ptaszków uwijało się dzień cały, znosząc pełne dzioby pokarmu.
I oto, wczoraj ptaszki przestały się kręcić. Spoglądam ja na drzewo, a tam – rozpacz – tragedia – chuligaństwo – otwór wlotowy powiększony-wygryziony, pod drzewem resztki wyściółki gniazda. Cisza, jeden ptaszek kręci się przestraszony. Przytaszczyłem drabinę i zajrzałem do środka (łatwo odsunąć płytę czołową). A tam cztery martwe maleństwa, już częściowo opierzone (oszczędzę Wam widoku). Rozpacz !
Zasięgnąłem opinii fachowca-Juliusza, brata o wykształceniu przyrodniczym. Mogła to być łasica. Kunie nie chciałoby się przesadzać płotu. Kot  nie byłby taki sprawny. Ptaki drapieżne odpadają. Łasica niechybnie ! Czy było ptaszków więcej, a łasica pozostawiła te cztery ostatnie ? Czy tylko przestraszyła sikorki-rodziców, a te małe zginęły z zimna i głodu ? Czy jeszcze inny scenariusz tragedii ? – nie wiadomo.
Ponieważ następne opakowanie winka czekało w piwnicy na dalszy rozwój wydarzeń, szybko zastąpiłem starą, wygryzioną ściankę czołową ścianką nową-dziewiczą (winko zostało uwolnione do wypicia) i teraz czekam – może instynkt napędzi sikorki do nowych obowiązków rodzicielskich. Zwykle sikory wyprowadzają dwa pokolenia w sezonie. Zobaczymy.
Dzisiaj odwołano-przesunięto wybory prezydenckie. Nie komentuję nigdy politycznych wydarzeń. Ale to zdarzenie pozwoliło mi zamienić opatrzone już Bezrzecze na ulubiony Busz Wielkopolski z  zachodami słońca i wschodami księżyca, z  Zatoczką Słonecznego Zatulenia. Z perspektywą szerokich pól z posilającymi się sarenkami zamiast ściany niedalekiego, ciemnego lasu. Z jajkami od wybieganych kurek pani Moniki – karmazynów, leghornów i zielononóżek, każde inne. Jest więc odmiana – koszenie, przesadzanie i inne takie tam zwykłe zajęcia, jednak potrzebne i dające nowy oddech.
Jak długo będzie jeszcze trwać to ogólne i nieuchronne zagrożenie ?

Z serdecznymi pozdrowieniami i świeżym, wiejskim oddechem

- Tadeusz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>