Droga Kompanio!

Droga Kompanio!
Niebo błękitne dzisiaj, czyste, niemal neapolitańskie.
Patrzę ja dzisiaj w to niebo przed godziną siódmą, a tu na nim nad  horyzontem drąg jakiś białawy sterczy.
Co więcej – wolno wydłuża się. Potem dopiero w słońcu czubek drągu zasrebrzył się, rozbłysnął. Toż to smuga samolotowa przecież!
Niegdyś takie smugi pojawiały się co rusz. Srebrzyły się w słońcu pomykające punkciki. Dolatywał po czasie słaby grzmot. Samoloty na liniach do Oslo, do Helsinek, St. Petersburga, Berlina, Rzymu – chyba wszystkie – nad Szczecinem latały. Wiem, bo włączam sobie aplikację Flightradar 24, która mi pokazuje szczegóły lotu i dane samego samolotu. Nawet z dalekiej Kuby …
Teraz taki lot to ewenement ! Zwykle niebo ciche, jednolite, bezkresne …
 Boening 747-4R7(F) na wysokości 10973 m z prędkością 922 km/h.
Przebył z Nowosybirska 4441 km w 5h 08min, do celu w Luksemburgu 542 km za 44 min. I dalej: dane o samolocie, o pilocie, stan rodzinny, rodzeństwo, nr buta, nr kołnierzyka, wykształcenie, zamiłowania itd. Tak to  teraz jest, Moi Drodzy !
 Ciekawe, co w środku. Cargolux, więc towary jakieś – może skórki sobolowe, albo maseczki antywirusowe. A może leci po ostrygi i szampany dla elity rosyjskiej.
 Kiedyś w Paryżu, w takiej sobie restauracji, zasiedliśmy z dwoma kolegami – jak to w delegacji. Wybór padł na ostrygi, jako absolutnie ekstrawaganckie danie, powieściowe jedynie, w kraju wówczas niedostępne. Przyniesiono kilka ostryg, z cytryną, a jakże. Jakieś białe wino. Zostały sprawiedliwie podzielone i skonsumowane, a na każdego wypadło po 2,67, może po 3,0, a może po 3,33 mięczaka, bo wiele ich nie było. A może to było 2,33 ? Popijając z wolna winko, aby atmosferą tej absolutnej ekstrawagancji móc się dłużej nacieszyć, zaczęliśmy się rozglądać wokół. I oto w najbliższym sąsiedztwie, przy stoliku zastawionym już stosem pustych talerzy, siedział sobie otyły taki-niby-basior, wylewający się z białej koszuli i czarnych spodni, z czarną czupryną i wydrapywał z muszli ostrygi. Po opustoszeniu talerza kiwał na kelnera i padało magiczne czysto francuskie słowo: sledujuszczij ! Kelner kursował jeszcze wiele razy, zanim opuściliśmy sponiewierani ten lokal. Góra talerzy na stoliku obok zaś rosła.
 Co więc w środku tego niebieskiego posłańca z Nowosybirska do Luksemburga ?
Luksemburg ? – wiadomo, gdzie leży : tam, gdzie nieocenione niegdyś „Radio Laksembery”, słuchane nocami przy projektach.
A Nowosybirsk ? Poszukajcie, ja wiem już dokładnie, pogooglałem sobie.   https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowosybirsk    Głęboka Syberia, Ob, ciekawe dzieje.
 Po niebieskim posłańcu pozostała po chwili jedynie smuga – dwie równoległe i przerywane nici, całkiem egzotyczne jak i cały posłaniec.
Pozdrowienia – Tadeusz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>